![]() |
| Źródło: Pinterest |
Zapraszam do lektury! :)
Mijające dekady, uciekające w przepaść czasu wieki były dla Ainura niby mrugnięcie powieką.
Zamknięty w swej siedzibie, za którą obrał opuszczone wieżyce starej twierdzy w bezludnych puszczach północy, trwał. Nie w znanych przestrzeniach, lecz pomiędzy nimi. Spokojny, uśpiony, taki sam jak na początku czasów. Bezwymiarowy. Istniał, choć był na śmiertelników niewidzialny i niewyczuwalny dając im fałszywe poczucie, że zły duch odszedł.
Aeglossel, Widząca, biała Wiedźma, stała samotnie na szczycie twierdzy Rodu, skanując przestrzeń na wiele kilometrów wokół. Czuła wibracje energii i zaburzenia pól elektromagnetycznych, które były dla niej jak pomruki odległej burzy, które towarzyszyły walce i upadkowi wielkiego czarnego smoka Ancalagona.
Usta elfki poruszyły się, gdy zaczęła szeptać formułę zaklęcia. Należało bowiem jak najszybciej pozbawić truchła czarnej bestii wszystkich jej magicznych właściwości, by duch smoka nie przetrwał ani nie zaczął szukać czegoś w czym mógłby się ukryć. Wiedźma przymknęła oczy i poczuła swoimi zmysłami jak zaczyna w jej kierunku płynąć niby wiatr, niby podmuch, który gdy dotarł do niej począł uderzać w jej ciało wnikając w drobną postać. Stanęła pewniej na nogach, bo podmuchy były coraz silniejsze. Na ostatnim etapie kobieta czuła się jakby walczyła z huraganem, starając się ze wszystkich sił ustać na nogach. Czuła jakby coś paliło ją od wewnątrz, jej źrenice zmniejszały się, to rozszerzały, w głowie słyszała jakby głos, mówiący w nieznanym jej języku.
- Odejdź! Nie jestem twoją sługą! - wysyczała, domyślając się, że być może to twórca Ancalagona upominał się o swoją własność.
Elfka skupiła całą swoją energię i moc by oprzeć się głosowi, który był coraz bardziej natarczywy. I nagle... wszystko ucichło. Napierająca na nią energia nagle znikła, a Aeglossel straciła równowagę i upadła na kamienną posadzkę. Wsparła się jednak na kosturze i wstała. Mimo, że przejęła energię tak wielkiego stworzenia, cały proces ją osłabił. Zwłaszcza że nie spodziewała się aktywności stwórcy smoka. Mimo to udało jej się przejąć całą energię zdychającej bestii.
- Władca będzie zadowolony. - wyszeptała i powoli zeszła krętymi schodami wgłąb twierdzy.
