Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekonstrukcja historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekonstrukcja historyczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 września 2017

Śródziemie, Średniowiecze i Bałtyk


Zbliża się jesień - pora roku, która najbardziej mnie inspiruje i którą uwielbiam. Jest tak cudownie piękna, a jednocześnie tak ulotna. Co dzień zmienia swoje oblicze, kolory, kształty - jednego dnia drzewa wyglądają jak z czystej miedzi i złota, a niedługo potem pozostają jedynie czarne pnie odznaczające się na jaskrawo rudym, grubym dywanie liści. 
Jesień ma jedynie w swoim rodzaju światło dnia, miękkie, złotawe, łagodne, tak różne od rażącego blasku letnich dni. 
Jesienią deszcze padają spokojniej, jakby melancholijnie, w sposób, który zachęca do przycupnięcia przy parapecie z kubkiem kawy i zagłębieniu się w rozmyślaniach.  
Jesienią wszystkie lasy i parki są bardziej tajemnicze, kuszące. Aż chce się przejść ich ścieżkami, podziwiać jakie są piękne, zanim całkiem zasną, zanim staną się zimnymi, czarno białymi przestrzeniami...


Jesienią zawsze mam więcej weny, energii do działania i na realizowanie pomysłów. Między innymi właśnie dlatego p
rzyszedł też czas, aby wrócić do bloga. 

poniedziałek, 2 maja 2016

Podróż w czasie - rekonstrukcja historyczna.

Dziś realizuję jeden z planów blogowych na ten rok i uchylam rąbka tajemnicy dotyczącej mojego hobby czyli rekonstrukcji historycznej.


A więc od początku...

Do ruchu rekonstrukcyjnego przyłączyłam się w styczniu 2015 roku. W moim mieście działa jedno z większych bractw w Polsce, więc nie musiałam daleko szukać. Ja i bractwo, do którego należę, odtwarzamy tzw. okres okołogrunwaldzki. czyli końcówkę XIV i początek XV wieku.

Dlaczego wybrałam takie hobby?
Po pierwsze...
Interesowało i interesuje mnie jak ludzie żyli dawniej. Co oni jedli, co pili, na czym spali, z czego i jak robili przedmioty codziennego użytku itp. Rekonstrukcja daje mi możliwość nie tylko zaznajomienia się z tym, poszerzenia wiedzy, ale uczestniczenia w pewnym stopniu w życiu ludzi z sprzed 600 lat. 
Po drugie...
Chciałam się nauczyć walczyć. Umożliwiono mi to. Dzielnie trenowałam z chłopakami z bractwa w sekcji ciężkozbrojnych i raz nawet udało mi się wyjść do turnieju. Choć zajęłam tam słabe miejsce, to uważam sam fakt uczestnictwa w walkach za jedno z największych osiągnięć w moim życiu. 
Po trzecie...
Lubię przybywać w warunkach, nazwijmy to umownie, surwiwalowych, blisko przyrody, gdzie człowiek jest zdany w dużym stopniu tylko na siebie. A takie mniej więcej w obozach na turniejach panują. Choć coraz częściej organizatorzy turniejów zapewniają możliwość skorzystania z prysznica, a toi-toi to już standard, nadal życie obozowe jest wyzwaniem, dla niektórych nie do przejścia. 
I po czwarte...
Zawsze chciałam robić w życiu coś, o czym mogłabym kiedyś opowiedzieć wnukom ;)