Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiedźmin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiedźmin. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lutego 2017

Piosenka o Wiedźminie


Dziś usłyszałam nieznaną mi wcześniej piosenkę Percivala. Nosi tytuł "Oczy Wiedźmina". Na pewno będzie to jeden z moich ulubieńców, bo podoba mi się melodia i forma tej piosenki. 

Percival - Oczy Wiedźmina.

czwartek, 17 grudnia 2015

Kolejny mix Śródziemia z Wiedźminem ;)



Genialna grafika przedstawiająca Richarda Armitage, znaleziona przez Pinteresta.

Tak patrzę, patrzę i wiecie co? Wypisz, wymaluj Vilgefortz z Roggeveen

source/źródło

Dla tych którzy nie kojarzą postaci. Vilgefortz był bardzo potężnym czarnoksiężnikiem w Sadze Sapkowskiego. 
Pozwolę sobie zacytować fragment opisujący Vilgefortza:

"Zwróć uwagę na mężczyznę, który jej towarzyszy. To Vilgefortz z Roggeveen. Ten rzeczywiście jest młody. Ale nieprawdopodobnie utalentowany.
Określenie „młody", jak wiedział Geralt, obejmowało wśród czarodziejów wiek do stu lat włącznie. Vilgefortz wyglądał na trzydzieści pięć. Był wysoki i dobrze zbudo­wany (...). Był też diablo przystojny" 

"Vilgefortz z Roggeveen, czarodziej o imponującej postawie, o szlachet­nych i pięknych rysach, o szczerym i uczciwym głosie. Geralt wiedział, że po tak wyglądających ludziach można się spodziewać wszystkiego."
 Oba cytaty pochodzą z tomu "Czas Pogardy"


piątek, 4 grudnia 2015

Koniunkcja Sfer - Wiedźmin i Śródziemie.


Według słownika, koniunkcja to ustawienie się ciał niebieskich w najmniejszej możliwej odległości od siebie. Andrzej Sapkowski w Sadze o wiedźminie użył tego terminu opisując katastrofę mającą miejsce we wszystkich równoległych światach, a dzięki której paradoksalnie swoje powstanie "zawdzięczają" wiedźmini. 
Dlaczego ten post zatytułowałam właśnie tak? Trochę to przewrotne z mojej strony, bo nie zadziała ani nie zadzieje tutaj się żadna katastrofa. Ten termin wydał mi się jednak bardzo adekwatny, bo koniunkcja to, jak napisałam na początku, zbliżenie - w tym przypadków światów. Konkretnie dwóch. Śródziemia i Wiedźmina. Oba są mi bardzo bliskie. W obu znajduję odzwierciedlenie mojej natury, choć oba są tak różne. Z oboma wiążę pewien sentyment, wspomnienia. 

sobota, 22 sierpnia 2015

Południca.

Po tak długiej przerwie pierwszy post. Mam nadzieję, że przerwa jaka oddzielać będzie ten od kolejnego będzie o wiele krótsza od poprzedniej. 
~~~
Ostatnie upały oraz pobyt na wsi, a co za tym idzie możliwość beztroskiego spacerowania boso po polnych drogach i rżyskach w słoneczne dnie oraz krótka piosenka "A night to remember" z trailera do gry "Wiedźmin: Dziki Gon", dały inspirację do takiej oto króciutkiej formy literackiej.


A teraz zapraszam do czytania.

Słonko grzało tak pięknie. Niebo tak błękitne aż oślepiało jaskrawością. Kwiatki chabrów i rumianku łaskotały jej łydki, kłosy szumiały. Słonko grzało. Było tak ciepło, upalnie. Ale szła dalej, powoli, lekko. Skowronek gdzieś zakwilił na błękicie nieba, spojrzała w górę wyciągnęła dłoń, Lubiła skowronki, och jak lubiła, zawsze ich słuchała na polu. Ale skowronek umilkł, za to usłyszała za sobą wołanie. Pewnie Matuś woła by wracała. Słonko pewnie zaraz najwyżej stanie, a na polu niebezpiecznie… starsi zawsze ostrzegali przez różnymi lichami co na polu czyhają. Znów wołanie… „Tak, już idę Matuś, idę, ale jeszcze tam pójdę…. Tam zawsze takie piękne maki rosły. Jeszcze chwila, tam, za krzewem dzikiego bzu. Och, są jakie piękne… a tu struga, nogi zmoczę i pójdę, może matuś nie będzie krzyczeć. Ale co to? Gdy zbliża dłoń do maków te więdną, tlą się i zmieniają w popiół… a struga? Struga wrze, kipi, gdy zamoczy nóżkę. I znów wołanie. Wołanie? Nie…. To krzyk.
Biegnie. Lekko, ledwo dotykając stopami ziemi. Patrzy w dół. Jej stopy nie dotykają ziemi. Leci, szybko bardzo szybko. Lniana sukienka furczy w gorących powiewach. Wianek na głowie rozsiewa upajający duszący zapach. A ona leci, nagle wznosi się w górę i zaczyna się kręcić w kółko, szybko, coraz szybciej, jak fryga, obraca się wnosząc tumany kurzu spośród łanów pszenicy.
I coś ją łapie, silnie trzyma w miejscu. Nie może się już obracać, a tak ją to bawiło. Wściekła spogląda w dół, cios spada na nią błyskawicznie, a następujący po nim ryk zagłusza wszystko w okolicy. Spina się w sobie i rozbłyska rażącym jak słonce światłem, ale kolejne ciosy spadają dalej, Kręci się, miota. Szuka dłońmi napastnika, ale jest za szybki. Jej szpony tną powietrze. Kolejne ciosy. Srebro rani ją i parzy. Kolejny ryk, kolejne próby wyrwania się z tego kręgu, który ją trzyma.
źródło: http://www.windowscentral.com/sites/wpcentral.com/files/styles/larger/public/field/image/2015/05/witcher-3-noonwraith.jpg?itok=4PSh10TT
Wiedźmin składa palce po raz kolejny w znak Yrden. Wycie upiora słychać w całej okolicy. Cios, unik, obrót, cios i kolejny. Błyskawicznie… i odruchowo, a jednak całkiem świadomie wiedźmin wykonuje kolejne sekwencje. Wyuczone przez wiele lat na morderczych machinach w Kaer Morhen.

Srebro pali, tak bardzo rani i piecze. „Matuś, czemuście na mnie wiedźmaka posłali?… com ja winna temu, że Maćko na polu zasnął? Spał tom co ucałowała… A Janek? Nie chciałam mu zrobić krzywdy, ale… och Matuś…”

Słonko gaśnie.  



sobota, 6 grudnia 2014

Coś się kończy, coś zaczyna...

Witajcie po tak długiej przerwie.

Poruszył mnie komentarz Anonimowej pod ostatnim postem. Cieszy mnie, że ktoś nadal tutaj zagląda.