Przychodzę do Was dziś z kolejnymi Muzycznymi Ulubieńcami. Dzisiejsze zestawienie będzie o tyle nie typowe, że jednym z ulubieńców jest cała lista. Dlaczego tak? Bo nie umiem wybrać jednego utworu, a dwa, wszystkie przestawiają jeden gatunek muzyczny :) Ale o tym napiszę potem. Zapraszam do czytania i słuchania...
sobota, 4 lutego 2017
środa, 1 lutego 2017
Kilka słów o blogowych planach w roku 2017.
Witajcie! :)
Czytam sobie poprzednie podsumowanie z zeszłego roku...
wtorek, 27 grudnia 2016
Hobbit&TSFH = duet doskonały
Tak, wiem. Znów Twó Steps From Hell.... i znów "Hobbit". Monotematycznie jakoś bardzo. Ale cóż , zobaczyłam coś i musiałam puścić tego "cosia" dalej w świat i podzielić się nim z Wami :)
Chodzi mianowicie o bardzo przyjemny dla ucha i oka fanvid, zręcznie zmontowany i genialnie połączony z muzyką.
Moja hobbitowa (a może Thorinowa :P) choroba chyba się nigdy nie skończy :D
Przy okazji...
....życzę Wam udanego ostatniego tygodnia roku i świetnej zabawy w Sylwestra, jeśli gdzieś się wybieracie/ spokojnego wieczoru Sylwestrowego jeśli zostajecie w domku (no, chyba że u was jest domówka to wróćcie do opcji pierwszej :P :) )
sobota, 24 grudnia 2016
Świątecznie ;)
Z okazji tych pięknych Świąt zamieszczam krótki i bardzo na temat post, a w nim jedna ze świątecznych piosenek, którą pamiętam jeszcze z dzieciństwa, czyli "Let it Snow" Deana Martina...
Niech te piękne Święta będą dla Was pełne ciepła rodzinnego i radości, a nadchodzący rok niech spełni Wam marzenia i będzie lepszy od poprzedniego...
środa, 14 grudnia 2016
O "Królu Olch" raz jeszcze...
Jakiś czas temu pisałam na blogu o wierszu J.W Goethe'ego pt. "Król Olch" - przytaczałam wtedy tekst poematu. Dziś chciałam uzupełnić trochę ten temat. Mianowicie jakiś czas temu natknęłam się na kilka ciekawych interpretacji muzycznych i animacyjnych tego wiersza. Wybrałam trzy, które szczególnie przypadły mi do gustu i dziś się nimi z Wami podzielę. I przyznaję, że w tych interpretacjach znika cała baśniowość (ja zawsze w takim kontekście interpretowałam ten utwór), a zostaje uczucie grozy i niepokoju.
niedziela, 11 grudnia 2016
Post ładujący bateR(A)ie... i sprawdzający czujność ;)
piątek, 9 grudnia 2016
Co Słowiance w duszy gra... - muzyczni ulubieńcy #10
* * *
...za moimi oczami rośnie las zamglony
wrastający mi w duszę plątawą korzeni...
(...)
...we mnie olchy w półcieniach letniego przedświtu
jak długonogie ptaki brodzą w ciemnej wodzie...
jak długonogie ptaki brodzą w ciemnej wodzie...
Po tych kilku postach o muzyce, które tu publikowałam dało się zauważyć, że moje gusta muzyczne są dosyć szerokie. Ale do tej pory nie wspomniałam nigdy o jednym gatunku, który ogromnie lubię, a mianowicie o folku. Więc dziś będzie o muzyce folkowej, naszej rodzimej, trochę nawiązującej do czasów Słowian, ich wierzeń i życia codziennego.
![]() |
| Południca - cosplay postaci z gry Wiedźmin: Dziki Gon w wykonaniu Eleny |
sobota, 19 listopada 2016
Muzyczni ulubieńcy #9
Przychodzę dziś do Was z przepiękną muzyką wytwórni Two Steps From Hell. Dzieliłam się Wami już ich "Heart of Courage", przy okazji publikacji II części fanficka "Wyprawa pod Samotną Górę", więc temat już jest niejako rozpoczęty :)
![]() |
| źródło; Pinterest |
poniedziałek, 7 listopada 2016
"Śmierć przybywa do Pemberley" - Phyllis Dorothy James
Mam taki zwyczaj, że kiedy biorę do ręki książkę, która w jakiś sposób zwróciła moją uwagę, zawsze otwieram ją na ostatniej stronie i czytam ostatnie kilka zdań. To mi zawsze wystarcza, żeby ocenić czy książka będzie mi się podobać. Dziwna metoda, ale u mnie się sprawdza. Obrzuciłam więc wzrokiem również kilka ostatnich zdań „Śmierci...” i coś między nami zaskoczyło. Wróciłam na początek. To była sobota wieczór. W niedzielę późnym wieczorem zamknęłam i odłożyłam książkę, usatysfakcjonowana, że poznałam tajemnicę lasu Pemberley i równie tajemniczych co niepokojących wydarzeń, jakie miały miejsce w tym majątku dokładnie 6 lat po idealnym ślubie Elisabeth i pana Darcy.
piątek, 4 listopada 2016
Mało kto dziś pamięta... czyli trochę klasyki na blogu.
Mało kto dziś pamięta przykłady literatury epoki romantyzmu, które wałkowało się na lekcjach języka polskiego w liceum. A jeśli nawet to są to te oczywistości Mickiewicza i Słowackiego. A Goethe? Dziś przypomnę jeden jego utwór. Przed Wami, w interpretacji Wisławy Szymborskiej...
"Król Olch"
Noc padła na las, las w mroku spał,
Ktoś nocą lasem na koniu gnał.
Tętniło echo wśród olch i brzóz,
Gdy ojciec syna do domu wiózł.
- Cóż tobie, synku, że w las patrzysz tak?
Tam ojcze, on, król olch, daje znak,
Ma płaszcz, koronę i biały tren.
- To mgła, mój synku, albo sen.
"Pójdź chłopcze w las, w ten głuchy las!
Wesoło będzie płynąć czas.
Przedziwne czary roztoczę w krąg,
Złotolitą chustkę dam ci do rąk".
- Czy słyszysz, mój ojcze, ten głos w gęstwinie drzew?
To król mnie wabi, to jego śpiew.
- To wiatr, mój synku, to wiatru głos,
Szeleści olcha i szumi wrzos.
"Gdy wejdziesz, chłopcze w ten głuchy las,
Ujrzysz me córki przy blasku gwiazd.
Moje córki nucąc pląsają na mchu,
A każda z mych córek piękniejsza od snu".
- Czy widzisz, mój ojcze, tam tańczą wśród drzew
Srebrne królewny, czy słyszysz ich śpiew?
- O, synku mój, to księżyc tak lśni,
To księżyc tańczy wśród czarnych pni.
"Pójdź do mnie, mój chłopcze, w głęboki las!
Ach, strzeż się, bo wołam już ostatni raz!"
- Czy widzisz, mój ojcze, król zbliża się tu,
Już w oczach mi ciemno i brak mi tchu. -
Więc ojciec syna w ramionach swych skrył
I konia ostrogą popędził co sił.
Nie wiedział, że syn skonał mu już
W tym głuchym lesie wśród olch i brzóz.
sobota, 22 października 2016
"Rzecz o przypadkach z lasu Sherwood" cz.10, ostatnia i małe święto.
Rozdział 10
Ogary mknęły przez
las niczym wypuszczone z kuszy bełty i ciężko było nadążyć za
nimi wzrokiem. Odkąd podjęły trop nie zwalniały ani na chwilę i
co chwila wystawiały polującym kolejne dziki. Psy nikły i
pojawiały się. Jeden, dwa, czasem cztery naraz. Jedynie ich
ujadanie słychać było cały czas i to dawało łowczym możliwość
bezbłędnego podążania za nimi.
Myśliwi podzielili się na kilka grup, żaden bowiem nie zamierzał stawać do pojedynku z rozwścieczonym odyńcem sam, zdając sobie sprawę z śmiertelnego niebezpieczeństwa. Łowy trwały od wczesnego poranka i z tego co donosili posłańcy kilka sporych odyńców leżało już bez ducha.
Myśliwi podzielili się na kilka grup, żaden bowiem nie zamierzał stawać do pojedynku z rozwścieczonym odyńcem sam, zdając sobie sprawę z śmiertelnego niebezpieczeństwa. Łowy trwały od wczesnego poranka i z tego co donosili posłańcy kilka sporych odyńców leżało już bez ducha.
Zanim słońce
zaczęło chylić się ku zachodowi, rozległ się dźwięk rogu, by
polujący poczęli zawracać ku obozowi. Poczęto również zbierać
upolowaną zwierzynę.
Guy mijał właśnie
jedno z takich miejsc i upewniwszy się, że wszystko jest jak należy, skierował się wraz z Allanem ku polanie na zachodnim skraju ziem
należących do majątku Knighton, gdzie obozowali łowczy.
- Padam z nóg. -
mruknął Allan.
Guy prychnął tylko
i pogładził szyję swojego wierzchowca. Ogier nosił go dzielnie
przez cały dzień w trudnym terenie, dowodząc swej wytrzymałości
i zwinności.
- A co ma powiedzieć
twój koń? - odezwał się patrząc na kasztanka na którym siedział
Allan.
Chłopak się
speszył, ale po chwili znów wykwitł mu na ustach uśmiech. Był
bardzo zadowolony z dzisiejszego dnia. Guy również, choć bardziej
powściągał emocje. Teraz gdy adrenalina opadała, zaczynał
odczuwać zmęczenie, ale i coraz silniejszą potrzebę zobaczenia
się z Elisabeth. Myśl, że mógłby złożyć znużoną głowę na
jej piersi i po prostu przymknąć oczy, była bardzo silną pokusą.
Gdy więc koń
trochę odpoczął Guy stuknął go piętami i przyśpieszył lekko.
Zapewne szeryf będzie chciał jeszcze wypić zwyczajowy toast na
zakończenie łowów, ale to już tylko formalność. Byle do
Knighton, byle do Elisabeth.
Gdzieś z boku, poniżej, w zagłębieniu terenu słychać było głosy innych myśliwych, zapewne również wracających do obozu. Co jakiś czas jeszcze odzywał się róg sygnałowy, by każdy usłyszał wezwanie.
Gdzieś z boku, poniżej, w zagłębieniu terenu słychać było głosy innych myśliwych, zapewne również wracających do obozu. Co jakiś czas jeszcze odzywał się róg sygnałowy, by każdy usłyszał wezwanie.
Nagle ni to kwik,
nie to warkot rozległy się w lesie, a zaraz dołączyły i
zgłuszyły go krzyki, tupot i paniczne rżenie koni.
Guy ściągnął
wodze ogiera, który rzucił się w przód przestraszony, ale w porę
wstrzymany jedynie wspiął się lekko na tylnych nogach w górę.
- Sir Guy! -
krzyknął Allan również próbując zapanować na koniem.
Guy niewiele myśląc
puścił konia, a ten wyrwał do przodu. Rycerz pokierował
zwierzęciem i zjechawszy z górki skręcił do jaru, skąd słychać
było gwar.
- Chryste!…
- Zabijcie tę
bestię!
- Koń, trzymajcie
konia!
- Bo go stratuje!
czwartek, 20 października 2016
Muzyczni ulubieńcy #8 i trochę mojej pisaniny
Ostatnio słucham trzech utworów na zmianę. Najczęściej rano podczas wykonywania makijażu czy porannej kawy. Fajnie mnie nastrajają przed rozpoczynającym się dniem, dodają energii, no i są źródłem inspiracji.
![]() |
| projekt CANVA |
piątek, 7 października 2016
Muzyczni ulubieńcy #7
Wiedźmowata muzyka. Tak nazywam ten rodzaj utworów. Kojarzą mi się z pierwotną naturą kobiecości. Nawet jeśli teksty nie mają z tym nic wspólnego... ale czy gdy przymknięcie oczy słuchając tej muzyki, śpiewu, nie przychodzą wam do głowy obrazy zebranej grupki kobiet? Siedzących razem przy ogniu. Gdzieś w chacie, na łące, gotujących, szyjących, śpiewających pieśni, które przekazały im matki i babki? Słuchających w skupieniu opowieści tej najstarszej?...
Mnie przychodzi to z łatwością.
Bo dawniej wiedźmami nie nazywano czarownice, ale kobiety doświadczone, często starsze, po prostu WIEDZĄCE.
środa, 28 września 2016
"Muzyczni ulubieńcy" #6
Dziś nietypowy post o muzyce z ostatniego tygodnia, bo prócz muzyki mam też dla Was trochę fotografii. Ale do rzeczy...
Dziś na warsztacie Adrian von Ziegler. Cenię bardzo jego twórczość. To człowiek bardzo utalentowany, a muzyka jaką tworzy jest jedną z najpiękniejszych jaką miałam okazję słyszeć. Kilka z jego utworów podsunęłam Wam już do posłuchania przy okazji publikacji II części fanficku "Wyprawa pod Samotną Górę".
Ja przez ostatnie kilka dni znów słuchałam muzyki Adriana von Zieglera, ale tym razem szukałam wśród jego utworów tych, których nie znałam wcześniej. Wśród tych kilku najciekawszych, najbardziej urzekł mnie "Autumn Forest". Jest on dosyć długi, bo ma aż 20 minut, ale niech Was to nie zraża - słucha się bardzo przyjemnie od początku do samego końca.
Czemu mi się tak spodobał? Zaczęło się od samego tytułu utworu. Zaintrygował mnie. Głównie dlatego, że jesień jest moją ulubioną porą roku. Lubię gdy dni stają ciemne, ponure i deszczowe. Lubię szybko nadchodzące wieczory i pierwsze przymrozki, które tak ładnie ozdabiają białą koronką zamierający świat. Lubię też rażące, wręcz oślepiające swoim blaskiem, słońce - jakby chroniło urodę tej najpiękniejszej pory roku od zbyt natarczywych spojrzeń nas, śmiertelników...
Jesień jak żadna z pór roku jest magiczna, pełna niedopowiedzeń, tajemniczości... Kiedy przechodzi i w końcu jest to czuję się w końcu dobrze. Bo to jest mój świat - cichy, usłany dywanami rudych, czerwonych, żółtych liści, z siwymi woalami wolno sunących mgieł. Świat, który czeka na swój koniec, a mimo to ostatkiem sił staje się piękniejszy niż był przez cały czas swego istnienia...
Zapraszam na wyprawę do jesiennego lasu...
sobota, 24 września 2016
Nuda tu, nuda tam, czyli przeróbmy to i tamto, bo moja wersja będzie lepsza ;)
Dawno, dawno temu, kiedy wszyscy byliśmy młodsi, a Hobbit nie miał nawet roczku, rozczulając nas do granic wszystkim co autorzy w nim zawarli, od widoków Nowej Zelandii po najdrobniejsze szczegóły dekoracji, że o postaciach nie wspomnę, w czeluściach Internetu znalazłam pewien komiks o Thorinie.
piątek, 23 września 2016
"Rzecz o przypadkach z lasu Sherwood" cz. 9
Rozdział 9
Droga
na piętro zdawała się Guy'owi trwać w nieskończoność. Z
jednej strony chciał jak najszybciej znaleźć się przy Elisabeth,
a z drugiej nie wiedział jak się przy niej zachować. Wiadomość,
którą otrzymał kilka sekund wcześniej mało nie zwaliła go z
nóg. Czuł złość, głównie na siebie, ale i na Opatrzność.
Czuł jakby z niego zakpiono – pokazano mu w lustrze wizję życia
jakiego zawsze pragnął i jednym ruchem mu ją odebrano. Choć nie
był zbyt wierzący upatrywał w tych tragicznych wydarzeniach
ostatnich dni coś w rodzaju boskiej kary. Idąc do alkowy Elisabeth
prosił więc w myślach Boga, by ten się zlitował i przerwał to
pasmo nieszczęść i co gorsza, nie zabierał mu ukochanej kobiety.
Bał się o nią. Zdawał sobie sprawę jak poważnie mogło to
wpłynąć na jej zdrowie, nie tylko fizyczne. Słyszał nie raz, że
pod tym względem kobieca psychika jest bardzo wrażliwa. Starał się
sobie wyobrazić co dziewczyna może teraz czuć. Nie umiał.
Pomyślał o dziecku. Dopiero teraz pojawił się żal – zagryzł
wargi, czując wyrzuty sumienia, ale zwalił to na karb tego, że
chociaż było nieoczekiwaną radością, nie zdołał się do niego
przywiązać. W ciągu tych kilkunastu godzin. Wrócił myślami do
Elisabeth - pluł sobie w brodę i przeklinał siebie, że jej nie
dopilnował, że ten jeden raz odpuścił.
Podszedł
ostrożnie do drzwi i nadstawił ucha. W środku panowała cisza.
Pchnął lekko drzwi i wszedł do środka. W oświetlonym
różowo-pomarańczowym światłem poranka pokoju dostrzegł leżącą
na łożku drobną postać Elisabeth. Podszedł bliżej. Chyba spała.
Wciągnął powietrze i usiadł obok niej ostrożnie, nie chcąc jej
budzić. Była bardzo blada. Bezwiednie wyciągnął dłoń i dotknął
jej policzka. W sumie nie wiedział po co to zrobił… ale gdzieś z
tyłu głowy kołatał mu się cień okropnej myśli, której bał
się, ale musiał się upewnić. Gdy jego palce dotknęły skóry
dziewczyny, gdy poczuł ciepło żyjącej istoty, mroczny cień
strachu w jego umyśle zniknął, a on poczuł tak ogromną ulgę, że
zsunął się na podłogę i oparłszy głowę na dłoniach,
zapłakał.
wtorek, 20 września 2016
"Muzyczni ulubieńcy" czyli czego słuchałam w tym tygodniu? #5
Poniekąd wróciłam do korzeni. Dlaczego? Bo stare przyzwyczajenia pomogły mi odkryć nowe ciekawe utwory. I wrócić na chwilę do dwóch już mi znanych.
wtorek, 13 września 2016
"Muzyczni ulubieńcy" czyli czego słuchałam w tym tygodniu? #4
Sentyment do tego co było zawsze wpływał w jakiś sposób na moje gusta. Lubię jak ciuch, mebel, czy nawet kosmetyk nawiązuje do dawnych stylów, historii itp. Bardzo podoba mi się styl mody damskiej XX-lecia międzywojennego. No i zawsze jest ciche westchnięcie jak patrzę na ówczesne ikony jak Pola Negri, Marlena Dietrich... Kobieco, uwodzicielsko i w ogóle wow :P
środa, 7 września 2016
"Rzecz o przypadkach z lasu Sherwood" cz. 8
Rozdział 8
Płomień
wił się i giął. Lizał potężne bierwiona ułożone w kominie.
Ciszę co jakiś czas przerywał trzask suchego drewna trawionego
przez ogień.
Elisabeth
przymknęła oczy i starała się uspokoić głowę. Świat jej
wirował przy każdym ruchu. Przesunęła dłońmi na oślep wokół
siebie. Gładkość pod dłońmi i zapach jaki wciągnęła z
kolejnym oddechem dały jej jednoznacznie do zrozumienia, że leżała
w łożku.
-
Pani?
Głos
Mary dobiegający jakby z oddali odbił się w jej głowie
nieprzyjemnym echem. Jęknęła.
-
Dziecko… Dobry Boże…
-
Mary…. - wyszeptała z wysiłkiem – Czemu tu jestem? Byłam na
zewnątrz…
-
Sir Locksley cię przyniósł. Zemdlałaś.
Z
ust dziewczyny wyrwało się ciche westchnienie.
-
Jak się czujesz dziecinko?
-
Źle Mary.
Rozległo
się pukanie. Chwilę później skrzypnęły drzwi. Elisabeth leżąc
z przymkniętymi oczami nie widziała, że Mary wstała by je
otworzyć.
-
Jak się czuje?
-
Nie przyszła jeszcze do siebie pani.
Marian
spojrzała ponad ramieniem służki. Elisabeth była blada jak
pergamin. Pani na Locksley zagryzła wargę w zamyśleniu opierając
dłonie na lekko zaokrąglonym brzuszku.
-
Poślę do wsi po znachorkę.
-
Pani wybacz śmiałość, ale nie lepiej posłać do Nottingham po
medyka?
-
Nie, stara Matylda zna się na rzeczy.
Mary
skinęła głową i spojrzała na Elisabeth.
-
Biedne dziecko, wygląda jakby zaraz miała zemrzeć.
-
Zamilcz. - syknęła Marian. - Myślę, że się mylisz. Czuwaj przy
niej nim nie przyjdzie znachorka.
-
Jak sobie życzysz pani.
poniedziałek, 5 września 2016
"Muzyczni ulubieńcy" czyli czego słuchałam w tym tygodniu? #3
Czasem starczy kilka sekund, żeby się zakochać. Jedno spojrzenie, jedno słowo i już wiesz, że to jest to. Z muzyką jest podobnie. Ileż utworów mija nas co dzień jak przechodnie na ulicy, obojętnych i szarych? Mnóstwo. W reklamach, radiu, telewizji, na YT. Ale niekiedy zdarzy się to szczęście, że włączysz odbiornik właśnie w TYM momencie, klikniesz TĘ piosenkę i wtedy się zaczyna. Muzycznie się zakochujesz i jest po tobie.
Dziś przedstawiam Wam trzy takie wyjątkowe utwory.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











